środa, 10 lutego 2016

Moto G 3rd Gen - Naprawa złącza SIM

Są czasem takie sytuacje, gdy telefon jest zbyt nowy lub na tyle mało popularny, że pomimo szczerych chęci nie jesteśmy w stanie wymienić w nim uszkodzonych części czy nawet ich zamówić.
Tak właśnie wygląda obecnie sytuacja z Motorolą Moto G trzeciej generacji.
Dostaliśmy taki model do naprawy z uszkodzeniem złącza SIM. Niestety złącze było na tyle uszkodzone, że pomimo braku tylko jednego pinu w gnieździe, brakowało również jego punktu lutowniczego co uniemożliwiało wlutowanie nowej "nóżki".
Konieczna była wymiana całej płytki ze złączem SIM. Okazało się jednak, że owa część jest kompletnie niedostępna, nawet w chińskich hurtowniach.

Po 3 godzinach zabawy z miernikiem, poszukiwaniach odpowiednich ścieżek na płytce karty SIM i kombinacjach jak to wszystko poskładać żeby działało jak powinno, udało nam się uzyskać taki efekt.

Moto G 3rd Gen - Naprawa złącza SIM
Moto G 3rd Gen - Naprawa złącza SIM
Moto G 3rd Gen - Naprawa złącza SIM
Moto G 3rd Gen - Naprawa złącza SIM


Jak widać na 2 ostatnich zdjęciach środkowa "nóżka" choć odrobinę inna idealnie wpasowuje się w złącze. Poniżej nóżki udało nam się zamaskować drucik idący bezpośrednio do złącza płytki karty SIM z płytą główną.

Nie jest to co prawda tak trwałe rozwiązanie jak kompletna wymiana uszkodzonej części ale w tym wypadku była to jedyna możliwość na przywrócenia pełnej funkcjonalności tego telefonu.

Prawie zawsze polecamy naszym klientom wymianę uszkodzonych części ale w sytuacjach jak ta gdy wymiana jest niemożliwa staramy się znaleźć mniej konwencjonalne rozwiązanie.

Aby uniknąć pytań na temat tego czy drucik nie robi zwarcia szybko odpowiadam, że choć nie wygląda jest izolowany i tylko jego zakończenia mają połączenie ze stykami.

sobota, 6 lutego 2016

VE Monk - Pchełki, których każdy audiofil powinien choć raz posłuchać - Recenzja

Mówią, że nie ma nic za darmo. Mówią również, że za wszystko co dobre trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Do niedawna też tak myślałem ale po pierwszym odsłuchu na prezentowanych słuchawkach zmieniłem zdanie.
Przejdźmy może do początku. Nadmienię, że nie jestem krytykiem muzycznym ani wykwalifikowanym testerem sprzętu więc cała poniższa opinia jest oparta na moich w pełni subiektywnych odczuciach.

Od zawsze byłem miłośnikiem słuchawek. Już od czasów wczesno-szkolnych miałem ich pokaźną ilość. Wiadome, były to najtańsze możliwe "pchełki" kupione w kiosku ale już wtedy wiedziałem, że świat jest lepszym miejscem gdy człowiek może go wypełnić muzyką którą kocha.
Z czasem człowiek robi się bardziej wybredny i już "pchełki" za 5zł to za mało. Wtedy zacząłem obcować z pełnymi słuchawkami wokółusznymi i tak było do nadejścia tej zimy.

Słuchawki wokółuszne są genialnym wynalazkiem i tylko one mogą oddać prawdziwe piękno dźwięków muzyki. Niestety zimą bywają problematyczne, a powiedzmy sobie szczerze musiałbym być niesamowicie zdesperowany żeby założyć słuchawki na czapkę, pod niestety się nie mieszczą.
Postanowiłem spróbować powrotu do pchełek co w dzisiejszych czasach nie jest proste kiedy cały rynek zalany jest słuchawkami dokanałowymi, których osobiście nie lubię.
Wybór padł na SoundMagic EP30. Bardzo dobre słuchawki pod względem brzmienia, a za razem wygodne. Nie są one jednak główną gwiazdą w tym przedstawieniu choć odegrały sporą rolę. W trakcie poszukiwań natrafiłem na "Fanklub Pchełek", który nakierował mnie na EP30 jak i na tytułowe "Monki".

Venture Electronics VE MONK - bo o nich mowa zamówiłem z ciekawości, nie były drogie, kilka osób je chwaliło więc czemu nie. Standardowo wysyłka z Chin, więc czeka się miesiącami, w końcu dotarły.
Na pierwszy rzut oka słuchawki jak słuchawki, jak każdy inny chiński no-name

VE Monk - Recenzja


środa, 3 lutego 2016

Jak szybko sprawdzić ważność karty KKM bez biletomatu czy kasownika.

Czasem stoisz na przystanku w części miasta której kompletnie nie znasz. Masz ze sobą kartę KKM ale nagle zaczynasz się zastanawiać czy aby na pewno masz jeszcze aktywny bilet. Niby tak, bo przecież pamiętasz, że powinien być aktywny przynajmniej do połowy miesiąca, ale czy na pewno? Niestety raz zasiane ziarno niepewności zaczyna kiełkować więc myślisz - sprawdzę w autobusie. Tutaj niestety wkracza krakowska rzeczywistość. Wchodzisz do starego Jelcza a tam stare brązowe kasowniki. Nie możesz sprawdzić biletu, podchodzisz więc do kierowcy w celu zakupienia biletu a tu cała stówa w portfelu, kierowca tylko się śmieje i jedzie dalej. Zaczynasz więc panikować, wysiadasz na następnym przystanku i zaczynasz poszukiwania kiosku. Niestety jesteś na wylocie z miasta więc kiosku nie ma. Wsiadasz więc do następnego autobusu bo i tak jesteś już spóźniony i liczysz na to, że jednak twój bilet jest dalej aktywny.
Brzmi znajomo?

Sam nie raz znalazłem się w podobnej sytuacji więc przeglądając sklep Play wybrałem dwie aplikacje, które mogą nam pomóc w takiej sytuacji.
Pierwszą z nich jest Krakowska Karta Miejska KKM.
Aplikacja mało rozreklamowana ale za to bardzo przydatna. Dlatego postanowiłem ją tutaj przedstawić.
Za jej pomocą możecie tak samo jak na stronie MPK sprawdzić ważność Waszej karty KKM.
Plus jest taki, że nie musicie otwierać przeglądarki, przedzierać się przez dziesiątki podstron, powiększać pola tekstowe itd. Zwyczajnie wystarczy wpisać dane z karty i aplikacja pokaże nam zawarte na niej, ostatnie bilety.

Krakowska Karta Miejska KKM

Druga z nich to SkyCash. Aplikacja pozwalająca na zakup większości biletów na różne rodzaje środków komunikacji jak bilety kolejowe, autobusowe czy miejskie.
Wystarczy zarejestrować się, doładować konto SkyCash lub dodać kartę kredytować i już można kupować bilety. Aplikacja dobrze znana więc nie potrzeba tu większego opisu.

Tak oto mamy kolejny przykład jak nowa technologia może nam pomóc w życiu codziennym, wystarczy, że jest odpowiednio wykorzystywana. Smartfon to nie tylko zabawka do selfie. :)

wtorek, 2 lutego 2016

Samsung Factory Reset Protection - Zdjęcie blokady już możliwe.


Z radością pragniemy poinformować, że od dzisiaj oferujemy Państwu usługę polegającą na zdjęciu blokady Factory Reset Protection (FPR) w najnowszych telefonach marki Samsung. Usługa ta kompletnie odblokuje Wasz telefon nawet jeśli nie pamiętacie danych logowania do konta Google.
Koszt takiej operacji w naszym serwisie to 50zł.

sobota, 23 stycznia 2016

Sony Xperia Z3 Compact - Bumper Devilcase

Ostatnio podjąłem poważną decyzję o zmianie telefonu. Pracując na co dzień z telefonami nauczyłem się, że podczas normalnego używania telefonu (oraz sporadycznie do gier) nie ma różnicy czy telefon posiada 2 czy 3GB ramu, procesor 2GHz czy 2.5GHz, Adreno 3xx itp. ponieważ to są tylko cyferki.
Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli telefon dzwoni, wysyła SMS'y, potrafi otworzyć każdą aplikację, gry na nim nie przycinają i robi dobre zdjęcia, oraz przede wszystkim da się go obsługiwać jedną ręką to nie ważnie jakie ma numerki w specyfikacji, normalny człowiek powinien być zadowolony.

Niestety bardzo przeze mnie lubiany Samsung Galaxy S4 Mini przestał spełniać kilka z tych wymogów. Pomimo tego, że modyfikacja CyanogenMod 12.1 oraz przyszła wersja 13 dała mu nowe życie, jednak aparat w nim nie nadaje się do robienia zdjęć wykorzystywanych do publikacji oraz jedynie 8GB wbudowanej pamięci przesądziły o jego wymianie.
Wybór nowego telefonu padł na Sony Xperia Z3 Compact. Mały, mocny z dobrym aparatem. Cena przyzwoita więc czego więcej wymagać? Ano etui...
Tu niestety pojawia się spory problem. Pomimo popularności tego modelu oraz jego stosunkowo delikatnej budowy niewielu producentów zdecydowało się wypuścić do niego konkretne etui. Pisząc konkretne mam na myśli firmy takie jak OtterBox, Ballistic itp. Oczywiście mamy Case Mate (2 czy 3 warianty), Cruzerlite, Ringke Fusion ale w każdym coś mi nie odpowiadało.

Tak więc po raz pierwszy zdecydowałem się na bumper, mało znanego producenta Devilcase.



Uwaga!!! Bardzo wysokie zanieczyszczenie powietrza w Krakowie!!!

Do wszystkich poruszających się dzisiaj po Krakowie na rowerach - nie polecamy robienia tego bez maski. Zanieczyszczenie jest tak duże, że dzisiaj uprawianie sportu wyjdzie nam stanowczo zdrowiej na siłowni niż na "świeżym powietrzu".

piątek, 22 stycznia 2016

Sony Xperia Z3 Compact - Odklejający się Ekran

Masz Xperię Z3 Compact i zaczął Ci się odklejać ekran? Niestety trafiłeś na wadliwą serię tego modelu, w której uszczelka montowana pod ekranem okazała się wadliwa i reaguje na wilgoć, czego skutkiem jest odklejanie się ekranu.

Sony Xperia Z3 Compact - Odklejający się Ekran


Na początek bez paniki, nie próbuj odklejać ekranu ani przypadkiem podklejać go jakimś klejem.
Postaraj się zabezpieczyć telefon aby ekran nie "oderwał się" co może skończyć się przerwaniem taśmy od wyświetlacza.

Do poprawnego przyklejenia wyświetlacza konieczne jest kompletne rozłożenie telefonu aby móc wpierw go zdemontować.

Sony Xperia Z3 Compact - Odklejający się Ekran - Demontaż


Następnie przyklejamy dedykowaną taśmę montażową. Nie używamy kleju, który może uszkodzić telefon lub w przypadku kleju typu Kropelka czy Super Glue nieodwracalnie "zmatowić" szkło wyświetlacza.

Sony Xperia Z3 Compact - Odklejający się Ekran - Montaż Kleju


Na koniec, sklejamy wszystko i mamy z powrotem w pełni sprawny telefon.

Sony Xperia Z3 Compact - Odklejający się Ekran - Naprawiony


Zaznaczę również, że wykonanie takiej naprawy niweluje także problem niedziałającego czujnika zbliżeniowego.
Oczywiście po naprawie nie polecamy przez pierwszą dobę narażać telefon na dużą wilgoć lub duże zmiany temperatury. Jak wiadomo jest to klej i dopóki całkowicie nie zwiąże nie lubi kontaktu z wodą.

Taką naprawę możecie zrealizować w naszym serwisie w cenie 100zł. Cała operacja wymaga pozostawienia telefonu w serwisie na około 2-3 godziny.